Dzień 2
Wtorek, 18 czerwca 2002

Schronisko na Orlu - Szklarska Poręba - Karpacz - przełęcz Okraj - Lubawka

Budzi nas słoneczny poranek. Wstajemy, pakujemy rzeczy i idziemy na śniadanie. Potem robimy pamiątkowe zdjęcie ze schroniskiem w tle i asfaltową drogą udajemy się w kierunku Jakuszyc. Dojeżdżamy do głównej drogiprzy Polanie Jakuszyckiej - to tu rozpoczyna się narciarski Bieg Piastów. Zjeżdżamy nieco w dół i odbijamy w szutrową drogę wiodącą przez las a potem przez zakład przerobu kamienia. Wszędzie pełno szlaków rowerowych wytyczonych wokół Szklarskiej Poręby, więc korzystamy z nich ile się da. Następnie asfaltem podjeżdżamy mozolnie do Wodospadu Kamieńczyka, gdzie robimy sobie krótką przerwę.

Pieszym, czarnym szlakiem po kamieniach jak telewizory szybko dojeżdżamy do Szklarskiej Poręby pod dolną stację wyciągu na Szrenicę (tu odbywa się corocznie Bike Action Festival).

Ze Szklarskiej Poręby drogą Pod Reglami udajemy się w stronę Karpacza. Przez długi czas towarzyszą nam znaki szlaków rowerowych, a droga to wygodna, szeroka i szybka szutrówką. Ponoć maraton w czasie Festiwalu rozgrywany jest właśnie na takich drogach. Dojeżdżamy do Jagniątkowa a potem żółtym szlakiem do Przesieki. Przez Dolinę Pięciu Potoków docieramy do Górnego Karpacza. Po drodze towarzyszą nam upał i muchy.

W Karpaczu w sklepie kupujemy trochę jedzenia i na trawniku obok sklepu robimy sobie piknik. Posileni i nieco wypoczęci ruszmy w dół do Karpacza, zielonym szlakiem docieramy do Świątyni Wang. Robimy zdjęcia i szybko znikamy, udając się w dalsza drogę.

Przez Karpacz przejeżdżamy błyskawicznie i zielonym szlakiem jedziemy w kierunku przełęczy Okraj. Droga a potem ścieżka wiodą prawie cały czas do góry, z początku łagodnie potem nieco ostrzej. Zaliczmy jeden szybki zjazd ścieżką, ale spotyka na za to "kara" w postaci stromego kamienistego podejścia, na którym towarzyszy na stado wszędobylskich, wrednych much. Aby odpocząć chowamy się przed muchami w paprociach - tam nie wlatywały.

Docieramy wreszcie do najwyższego punktu na Tabaczanej Ścieżce i rozpoczynamy zjazd na przełęcz - szybki, długi i prawie bez kamieni.

Na przełęczy Okraj przekraczamy granicę i wjeżdżamy do czech aby zjeść obiad. Knedliki z wieprzowiną i kapustą czyli czeski standard. Niestety knedliki nie są najlepsze, ale za to jest tanie piwo.

Wracamy do Polski i w schronisku niedojedzony Rzaq dopełnia się flaczkami. Po jedzeniu wypada odpocząć więc robimy sobie sjestę na trawniku obok schroniska.

W dalsza drogę wyruszmy niebieskim szlakiem wzdłuż drogi, czasem skracamy nieco serpentyny leśna ścieżką. Dojeżdżamy do Rozdroża Kowarskiego i dalej zielonym szlakiem jedziemy leśną drogą. Gdzieś gubimy szlak i jedziemy całkiem przez las w dół między drzewami, aż docieramy do leśnej drogi wiodącej w poprzek naszej trasy. Stara zasada mówi: "Nie wiesz gdzie masz jechać - jedź pod górę." Tak też czynimy. Wysiłek zostaje nagrodzony szybkim zjazdem leśną drogą do miejscowości Jarkowice, skąd asfaltem kierujemy się w stronę Lubawki. Po drodze zaliczamy dość stromy asfaltowy podjazd na przełęcz a potem szybki zjazd. W Lubawce pochłaniamy pizzę i morze picia. Nocleg znajdujemy w kwaterze prywatnej - innych możliwości prawi nie ma. Jest jeszcze tylko hotel, ale pewnie drogi.

Kwatera nawet nie zła - mamy telewizor w pokoju, więc dowiadujemy się kto z kim wygrał na Mistrzostwach w piłce kopanej. Sielski nastrój psuje nam fakt, że nie ma gdzie schować rowerów - stoją spięte linka do balustrady balkonowej na podwórku. Na szczęście nie widać ich zbytnio, a obok jest przypięty jazgotliwy pies.

Licznik pokazał:
Dystans: 72.20 km
Prędkość średnia: 16 km/h
Czas jazdy: 4:30 h
Prędkość maksymalna: 63,2 km/h

Dzień Trzeci

Ostatnia modyfikacja: 02.07.2002
Copyright (c) 2002 by Michał Sadowski