Dzień 4 Czwartek, 20 czerwca 2002
Duszniki - rezerwat Torfowisko nad Zieleńcem - Spalona - Długopole - Miedzygórze - Schronisko "Na Śnieżniku"
Po śniadaniu na kempingu wyruszamy przez centrum Dusznik w kierunku Zieleńca. Pod drodze wysyłamy zbędne już mapy do Krakowa i kupujemy zapasowe baterie do aparatu. Aż do skrętu do rezerwatu jedziemy asfaltowa Drogą Dusznicką lekko pod górę. Dojeżdżamy do zielonego szlaku i szutrówką podjeżdżamy dosyć ostro do góry do rezerwatu. Tu odwiedzamy kolejne ciekawe punkty, m.in. wieżę widokową, na którą wchodzimy.
Podziwiamy piękno przyrody, robimy kilka zdjęć i drogą leśną jedziemy aż do niebieskiego szlaku, który ma nas doprowadzić do miejscowości Lasówka. Po drodze Rzaq zalicza trzy kolejne przyziemienia w swój ulubiony sposób: przednie koło po os w dziurę z błotem i Endo, a to wywrotka na płaskim do rowu, a to wywrotka na koleinie.
Szlak początkowo prowadzący szutrówką pod koniec staje się pełen niespodzianek w postaci błota, zwalonych drzew i innych przeszkód, aż w końcu po prostu nam znika. Na czuja dojeżdżamy do Lasówki, gdzie znajdujemy sklep, w którym kupujemy wodę. Na budynku sklepu jest zamocowany jest
termometr, który złowieszczo pokazuje 30 stopni (w cieniu rzecz jasna).
Z Lasówki jedziemy czerwonym szlakiem w kierunku Spalonej, początkowo asfaltem potem podejście leśna ścieżką i w końcu jazda leśną droga. Po drodze orzeźwiamy się korzystając ze strumyków z czyściuteńką wodą. Końcowy podjazd do Spalonej zaliczmy asfaltem - terenem jak by się uprzeć też się da, ale aż tak uparci nie jesteśmy.
Ze Spalonej czerwonym szlakiem w kierunku Ponikwy, najpierw asfaltem potem przez las i pola cały czas w dół. W Ponikwie znów przerwa na orzeźwienie i posiłek. Dalej czerwonym szlakiem przez pola i las do Długopola, gdzie znów łapiemy szlak, który prowadzi nas nad tunel kolejowy.
Lasem i polami docieramy do Wilkanowa, skąd asfaltem dojeżdżamy do Międzygórza, gdzie zjadamy obiad i odpoczywamy przez czekającym nas finałowym podjazdem do schroniska. Oglądamy też wspaniały wodospad i galerię "dziwności".
Podjazd jak podjazd, na 10 km wyjeżdżamy ok. 650 m do góry prawie cały czas po szutrowo kamienistej drodze. Do schroniska docieramy dosyć wcześnie, więc wylegujemy się w promieniach popołudniowego słońca. Zjadamy kolację (bardzo dobry naleśnik - jeden ale duży), bierzemy prysznic, medytujemy nad mapą planując trasę na następny dzień.
Licznik pokazał: Dystans: 65,36 km Prędkość średnia: 13,84 km/h Czas jazdy: 4:43 h
Prędkość maksymalna: 56,5 km/h
Dzień Piąty
|