Dzień 6 Sobota, 22 czerwca 2002
Asfaltowa masakra.
Mala Moravka - Bruntal - Vitkov - Novy Jicin - Koprivnice - Oldrzichovice - Jablunkov
Etap przejechaliśmy w 99% asfaltem. Jeden fragment szlaku rowerowego prowadził leśną szutrowa drogą. Ale od początku...
Istniała pewna szansa, że w niedzielę wieczorem na Wielkiej Raczy dołączą do nas nieobecni dotychczas uczestnicy Ekspedycji. A my byliśmy daleko od Wielkiej raczy, bez map i ciekawego pomysłu na jazdę przez czeskie Beskidy. A i czasu było mało. Postanowiliśmy więc przejechać ile się da asfaltem w kierunku Wielkiej Raczy.
Zaczęliśmy w Malej Moravce od zakupów śniadaniowych. Wyruszyliśmy w stronę Bruntala, planując śniadanie po drodze. Niestety nasz pierwszy posiłek tego dnia zjedliśmy dopiero w samym Bruntalu na ławce w parku. W księgarni na rynku kupiliśmy dwie potrzebne nam mapy - niezłe
"cykloturtystyczne" 1:100000 a więc na asfalt idealne.
Wyruszamy w kierunku Leskovca nad Moravici gdzie wjeżdżamy na rowerową trasę 503. Od tej pory mapa potrzebna jest tylko po to aby wybrać właściwy numer trasy, gdyż charakterystyczne, żółte tabliczki bardzo dobrzewyznaczają trasę, informując o skrętach drogi czy restauracjach, gospodach, miejscach wartych odwiedzenia. 503 docieramy przez Vitkov, Odry, Stary Jicin do Nowego Jicina. Po drodze mijamy ruiny zamku w Starym Jicinie. Droga z której widać zamek jest "czereśniową aleja" - co kilka metrów na odcinku 1200-1400 metrów rosną dorodne drzewa czereśniowe obsypane owocami. Takiej okazji nie mrzemy przepuścić, wiec znów obżeramy się czereśniami.
Od Nowego Jicina podróżujemy trasą 502 przez Stramberk,
Koprivnice (fabryka samochodów ciężarowych Tatra) do miejscowości Hukvaldy,
gdzie mijamy kolejny zamek.
Do tej pory trasa wiodła terenem pofałdowanym, zaliczyliśmy kilka długich podjazdów, ale nie było bardzo ostro. Od Hukvaldów sytuacja nieco się zmienia i towarzyszą nam niezbyt długie ale za to piekielnie ostre podjazdy. A kilometrów przybywa. Grube, terenowe opony i dokuczliwy upał też
nie ułatwiają jazdy.
Z Huklvaldów trasą 6006 do Kozlovic, tam skręcamy i jedziemy aż do Palkovic. Trasą 6003 przez miejscowość Baska docieramy do Skalic, gdzie zmieniamy trasę na 6005 i doliną rzeki (ale pod górę) docieramy do Raskovic. Tam kolejna zmiana trasy, tym razem na 46. Znów ostre podjazdy i ostre zjazdy i
tak do znudzenia. W Smilovicach wjeżdżamy na trasę 56 i przez Oldrzichovice i Milikow dojeżdżamy do Jablunkova. Jest 22:00. Ciemno. Szukamy noclegu. Okazuje się, ze jedyny dostępny w Jablunkovie nocleg to hotel. No cóż, jakoś przeżyjemy. Na szczęście w recepcji dowiaduje się, że hotel kosztuje 400 koron - można przeżyć. Zmęczeni bierzemy prysznic i kładziemy się spać. Rowery
zostawiamy koło recepcji przypięte do bariery przy schodach.
Licznik pokazał: Dystans: 183 km Prędkość średnia: 21,75 km/h Czas jazdy: 8:25 h Prędkość maksymalna: 67 km/h
Dzień Siódmy
|